Kopia zapasowa, której nikt nie odtworzył, nie jest kopią zapasową
· 2 min czytania · Administrator
Większość firm, które tracą dane, miała backup. Problem w tym, że nikt wcześniej nie sprawdził, czy da się z niego cokolwiek przywrócić.
Rozmowa po awarii wygląda zwykle tak samo. Pytamy o kopie zapasowe, słyszymy, że są robione codziennie. Sprawdzamy — i okazuje się, że zadanie kopiowania przestało działać osiem miesięcy temu, a nikt tego nie zauważył, bo powiadomienia szły na skrzynkę pracownika, który dawno odszedł z firmy.
Trzy pytania, które warto sobie zadać
Nie trzeba być informatykiem, żeby ocenić, czy kopie zapasowe w firmie mają sens. Wystarczy zadać trzy pytania osobie, która za nie odpowiada.
Kiedy ostatnio odtworzyliśmy dane z kopii?
Jeśli odpowiedź brzmi „nigdy” albo „nie pamiętam”, to nie wiadomo, czy kopie w ogóle działają. Odtworzenie próbne powinno odbywać się cyklicznie i kończyć się sprawdzeniem, czy przywrócone pliki dają się otworzyć.
Gdzie fizycznie leży druga kopia?
Kopia na dysku stojącym obok serwera chroni przed awarią dysku, ale nie przed pożarem, zalaniem ani szyfrowaniem przez złośliwe oprogramowanie. Potrzebna jest kopia w innej lokalizacji, odłączona od sieci firmowej.
Kto dostaje powiadomienie, gdy kopia się nie wykona?
Powiadomienia powinny trafiać do co najmniej dwóch osób, a brak wykonania kopii przez kilka dni z rzędu musi kończyć się telefonem, nie kolejnym mailem w folderze.
Ile realnie kosztuje przestój
Zanim zdecydujecie, ile wydać na kopie zapasowe, policzcie, ile kosztuje dzień bez dostępu do danych. Dla firmy produkcyjnej to zwykle wartość dziennej produkcji. Dla biura rachunkowego w okresie rozliczeń — utrata terminów i kary umowne. Ta liczba zwykle kończy dyskusję o tym, czy backup jest wydatkiem, czy ubezpieczeniem.